Forum VADER
Forum fanów deathmetalowej kapeli VADER (wyłączone)
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

[7 III 2007]VADER w Japonii - raport by Mauser

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum VADER Strona Główna -> News
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ciesla
Administrator



Dołączył: 24 Lip 2005
Posty: 1204
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: OPOLE

PostWysłany: Śro 19:09, 07 Mar 2007    Temat postu: [7 III 2007]VADER w Japonii - raport by Mauser

VADER w Japonii - raport cz. 1 i 2
VADER odbywa obecnie trasę koncertową w Japonii w towarzystwie BRUTAL TRUTH i CRYPTOPSY. Trasa nosi tytuł "Extreme De Dojo vol.17". Postanowiliśmy przedstawić wam, dzień po dniu raport z tej wizyty plus kilka interesujących zdjęć. Autorem raportu jest Mauser (gitara).

03.03.07 Wylot




O godzinie 4.30 obudziło nas przeraźliwe wycie syren dobiegające z Peter'owego telefonu...Nalot??? Nie, to syrena alarmowa oznajmiająca, że czas już wstawać. Przecież mamy samolot, który odlatuje o 7.00 do Japonia via Paryż. Co za przerażająca pora na wstawanie... Nie ma czasu jednak na głupie zastanawianie się wstaję czy nie...? Przecież lecimy do Japonii i tak naprawdę to każdy z nas czekał na ta chwilę z utęsknieniem. Szybka toaleta poranna i już siedzimy w samochodzie jadąc na Okęcie. Ciekawe co nam się przydarzy po drodze??? Zawsze musi się coś stać nieprzewidzianego. A to guma w samochodzie, a to ktoś czegoś zapomniał, albo... Sam już nie wiem co wymyśleć... Miałem przeczucie, że coś się wydarzy na pewno. Gdy już przyjechaliśmy na Okęcie zaczęło się oczywiście poszukiwanie wolnych wózków bagażowych, lecz o dziwo znalazły się natychmiast. Więc to jeszcze nie teraz, na razie mamy szczęście... Nie tracąc cennego czasu poszliśmy nadać bagaże. Peter jak zwykle na froncie, wszystko liczy po dziesięć razy, wymachując przy tym biletami. Troszkę to śmiesznie wygląda, ale jego entuzjazm udziela się reszcie i każdy już wie co ma robić. Przy nadawaniu bagaży okazuje się, że zmieniły się przepisy i na osobę przypada 20kg plus niewielki bagaż podręczny. I to jest własnie ten moment, na który wszyscy czekali. Moja walizka waży 23kg, a co z gitarą? Chłopaki już przeklinają pod nosem. Musimy wszystko przepakować i część rzeczy zostawić, a odlot już tylko za 25min. Zostawiamy więc prawie cały merchandise i torbę Novy'ego. Umyje się chłopak jak wróci do domu. Ha,ha,ha... Oczywiście i tak nie obyło się bez dopłaty za nadbagaż, ubłagaliśmy celniczkę o trochę litości i już jesteśmy za bramką, biegniemy prosto do samolotu. Chyba się udało... Udało się na pewno, wszyscy zadowoleni siedzimy na swoich miejscach w samolocie. Po chwili czujemy jak odrywamy się od ziemi i już rozmawiamy o tym, co kto wezmie do picia. Ha,ha,ha... Takie życie muzyka metalowego...

04.03.07 Przylot Osaka





Dokładnie o 9.15 czasu miejscowego jesteśmy na lotnisku Kensei w Osace. Już widzę miny chłopaków, a dokładnie Darka, Novy'ego i Toniego (akustyk)... Są w Japonii... Widać, że czekali na ten wyjazd bardzo długo. Po ich minać można było się domyśleć, że opowieści o kraju "Kwitnącej Wiśni", które przytaczaliśmy nie raz, na kolejnych trasach nie były wcale przesadzone. Aparaty fotograficzne i kamerki poszły w ruch... To mowi samo za siebie... Fajnie jest obserwować kogoś, kto jeszcze nie był w tym kraju. Fajnie jest zobaczyć jak buźki kolegów otwierają się coraz szerzej. I każda nawet najmniejsza rzecz budzi ich zdziwienie. Na lotnisku czekał na nas Nabu, czyli lokalny promotor. "Lokalny" to takie pospolite słowo, zawsze kojarzyło mi się z niedbalstwem i brakiem profesjonalizmu ze strony promotorów. Ale nie w Japonii, gdzie kultura i profesjonalizm rozwinięte są do maximum. Szybciutko więc zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do hotelu. Po 11 godzinach w samolocie każdy z nas potrzebował przytulnego miejsca, gdzie mógłby odpocząć i wziąć zasłużony prysznic. Nie było dla mnie niespodzianką, że każdy będzie miał swój pokój. Tak było zawsze podczas naszych wizyt w Japonii. To jest właśnie to, co charakteryzuje ten kraj. Absolutna prywatność... Nic dodać nic ująć... Nambu proponuje spotkanie połączone ze śniadaniem, trzeba po prostu omówić jak jest plan naszej wizyty. Czyli po prostu briefing. Kiedy, gdzie, co i jak. Wszystko z japońską dokładnością. Śniadanko wyśmienite, humory dopisują jak nigdy, wszystko gra. Właśnie zauważyłem, że nie mam ładowarki do aparatu. Zapomniałem powiedzieć mojej Anusi, aby zapakowała mi do torby tak potrzebny gadżet. Ale jestem w Japonii, więc mówię promotorowi, że muszę kupić ładowarkę, na co on odpowiada poprostu - "Haj!!!" (jap: załatwione!) Ale tu jest pięknie... W tym kraju można się zatracić, nie ma rzeczy niemożliwych. Po odprawie postanawiamy iść do miasta, mamy przecież dzień wolny. Osaka jest straszliwie zabudowana, nie ma tu dosłownie wolnego miejsca, gęstość zaludnienia potworna. No i my. Strasznie się wyróżniamy posród tych skośnookich tubylców. Ale co tam, jest fajnie, kolorowo i na luzie. Ciężko to wszystko opisać, może zdjęcia, które przesyłam z raportem chociaż troszkę oddadzą to, co my widzimy na własne oczy. Nasza wycieczka trwa jakieś dwie godziny i wracamy do hotelu. Zmęczenie i zmiana czasu daje się nam we znaki. Trzeba odpocząć. Połazimy wieczorem. Zalegamy w hotelu i odpoczywamy... O 22.00 spotykamy się w recepcji i ruszamy na sutą kolację, a potem na piwko do rockowego pubu. W środku knajpy pełno zdjęć muzyków, którzy odwiedzili to miejsce wcześniej. Zakk Wylde, Lars Urlich, Kerry King, James Hetfield i wielu innych. To chyba jakaś kultowa knajpa. Ja z Peterem już tu kiedyś byliśmy przy okazji innych wyjazdów do Japonii. Ale reszta pierwszy raz i gały wybałuszają jak wieśniaki... Ha,ha,ha! Chyba im kopara opadła, ale nie mogło być inaczej. Jest już późno, więc wracamy do hotelu, aby nabrać sił przed jutrzejszym koncertem. Spotkamy się z BRUTAL TRUTH i naszymi znajomymi z CRYPTOPSY... To będzie na pewno niesamowity dzień...

05.03.07 Dzień koncertu w Osace





Własciwie ten dzień rozpoczął się od godziny 12.00. Dokładnie wtedy zaczynała się nasza próba, ponieważ każdy zespół miał ściśle określony swój czas sceniczny. Brutal Truth, oprócz perkusisty i managera w jednej osobie - Richa, nie pojawili się wcale, ale za to Cryptopsy przybyli wcześniej do klubu w komplecie. Miło było zobaczyć naszych przyjaciół po dłuższym czasie. Graliśmy razem wiele tras w USA, Europie i miło jest się spotkać raz jeszcze, tym razem w Japonii. Gdy wszystko już było gotowe na scenie ruszyliśmy z pierwszym kawałkiem Shadow Fear, a potem... Darek tak się nagle zagotował, że był gotowy zwijać swoje graty przeklinając pod nosem. Ot małe nieporozumienie na scenie. Właściwie wszystko zdążyliśmy sprawdzić, więc nie było sensu przeciągać próby w nieskończoność. Z naszego Dareczka to czasem takie małe dziecko wychodzi, które musi dostać to czego chce. Albo w ryk... Chwilę później była z tego już tylko kupa śmiechu...

Chwilę jeszcze zostaliśmy na próbie Cryptopsy, ale wspólnie stwierdziliśmy, że czas wracać do hotelu i odpocząć przed wieczornym koncertem. Zaczęła nam doskwierać zmiana czasu i każdy po kolei gadał już tylko o swoim zmęczeniu i ... komfortowych pokojach hotelowych. Mieliśmy oddzielne pokoje, więc mogliśmy wypoczywać do woli. O godzinie 18.30 byliśmy umówieni na dole w recepcji, po raz drugi udaliśmy się do klubu, tym razem już na koncert. Fani czekali na nas już przed hotelem zbierając autografy od każdego z nas. Powiem szczerze, że zawsze mnie bawił ich widok, gdy bardzo radośni i ze swoją powagą tropią zespoły, by dostać podpis lub zrobić zdjęcie. Kłaniają się przy tym bez przerwy... Gdy przyszliśmy do klubu Cryptopsy już za chwilę mieli wchodzić na scenę ponieważ otwierali cały koncert. Wraz z pojawieniem się ich na scenie rozległ się przerazliwy ryk japońskich fanów. A więc będzie dobrze - pomyślałem sobie zacierając ręce z zadowolenia. Chwilę potem chłopaki ruszyli ze swoim setem. Bardzo lubię ten zespół oglądać live, bo grają naprawdę bardzo precyzyjnie i cholernie ciężko. Przez te wszyskie lata ciągłego koncertowania oraz nagrywania płyt widać było, że są bardzo doświadczonym zespołem i wiedzą co robić ze swoimi instrumentami. Stanowią bardzo zgrany team i przyjęcie mieli naprawdę wspaniałe. Nie mogłem dłużej delektowac się Cryptopsy, gdyż my byliśmy następni w kolejce. Czas na rozgrzewkę... Czas by rozgrzać palce i porozciągać mięśnie przed bitwą. Dobra rozgrzewka to klucz do dobrze zagranego koncertu. Z sali wydobywa się nasze intro i znów potworny ryk japońskiej gawiedzi. Shadow Fear to świetny utwór na początek koncertu, czuję jak powoli się rozkręcamy. Wszystkie nasze hity sala śpiewa z nami, przeraźliwy ryk i pisk. Wszystko jak najbardziej na miejscu prócz japońskiej wersji .. Sothis! Ha,ha,ha... Peter przygotował, jak zwykle małą niespodzianke dla japońskich fanów.

Po koncercie zdyszany Darek podchodzi do mnie i mówi stary tekst profesjonalnego muzyka - No kurwa nic nie słyszałem!!! Wszyscy wyją ze śmiechu a po chwili Darek śmieje sie razem z nami otwierając zimne piwko...Typóweczka...Gdy zmieniłem już moje ubranie koncertowe zwane przez nas "koncertówami" poszedłem oglądać Brutal Truth. Widziałem ich kiedyś w Polsce, w warszawskim klubie "Stodoła" i wywarli na mnie ogromne wrażenie. Jednakże poprzez swój niebyt sceniczny, przez pare ładnych lat zespół jakoś się rozmył. Niby grali poprawnie, lecz szło to jakoś topornie. Nie wiem, może się nie znam. Ha,ha,ha... Publika też troszkę jakoś zamarła. Gdzieś uciekła ta dzikość i furia japońców.

Po koncercie o 23.00 wyruszyliśmy na wspólną kolację i wtedy się zaczęło... Na zdrowie co chwilę, flaszki z sake pękają jedna za drugą. Kelnerzy wnoszą coraz bardziej wyszukane potrawy. Wszyscy się cieszą i zachwalają japońską kuchnię, pijąc coraz więcej sake. Wyszliśmy z restauracji gdy wszyscy zaczęli bełkotać i byli już w stanie wskazującym. Jak miło jest znów zobaczyć starych znajomych. Gdy wracaliśmy do hotelu Daniel Adam Lilker (Brutal Thruth, Nuclear Assault, S.O.D) nieśmialo wspomniał, by jeszcze zapalić "papierosa" u nich w pokoju. Każdy kto opuszczał pokój Daniela wychodził z potężnym bananem na twarzy, i zataczał się ze śmiechu. Do jutra...


vader.pl


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Entombed




Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 642
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Złotoryja

PostWysłany: Śro 19:18, 07 Mar 2007    Temat postu:

Zajebisty raporcik Very Happy A pierwsze foto rzdzi Twisted Evil

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ciesla
Administrator



Dołączył: 24 Lip 2005
Posty: 1204
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: OPOLE

PostWysłany: Sob 13:56, 10 Mar 2007    Temat postu:

06.03 koncert w Nagoya



Obudziłem sie dokładnie o 8.30. O 10.00 mieliśmy pociąg z Osaki do Nagoyi. Po wieczornej kolacji wszyscy jakby spowolnieli. Chyba jednak za dużo sake wypiliśmy poprzedniego dnia, a może to wczesna pora wyjazdu dała sie we znaki wszystkim? Przecież z kolacji wróciliśmy okolo 3 nad ranem. Gdy już wszystkie zespoły pojawiły sie na dole w recepcji, wspólnie pojechaliśmy na dworzec kolejowy. Dlaczego poruszamy się pociągami? To bardzo dobre pytanie. A więc już tłumaczę. Gdybyśmy jechali samochodem nasza podróż trwała by 7 godzin, a tak w ciągu niecałych 2 godzin byliśmy już w Nagoya. Japonia słynie z tego rodzaju komunikacji, pociągi są bardzo szybkie i super nowoczesne. Nie przypominają wyglądem i komfortem pociągów znanych z Polski. To raczej samoloty na torach i oczywiscie pełen luksus w środku. My jechaliśmy najszybszym pociągiem w Japonii o nazwie "Nozomi".

Prosto z pociągu udaliśmy się do klubu, by zrobic próbę, która zaczynała się dokładnie o 12.30. Po próbie chcieliśmy razem z chłopakami jeszcze troszkę pozwiedzać miasto, lecz zabrakło nam sił i postanowiliśmy wracać do hotelu. O godzinie 18.30 byliśmy umówieni w recepcji hotelowej, aby wspólnie udać się do klubu a już o 20.00 być na scenie. Tego dnia nie czułem sie najlepiej i troszkę obawiałem sie tego koncertu. Nie chciałem dać "ciała" bo nie po to przyjechałem do Japoni by odwalać popelinę. To był jednak ciężki dzień i szaleństwo dnia poprzedeniego dawało się lekko we znaki. Kawa za kawą i duża ilość czekolady poprawiły w końcu nastrój i dały siły, by sprostać dzisiejszemu zadaniu.

Gdy przyszliśmy do klubu Cryptopsy już grało i było słychać, że idzie im całkiem nieźle. Chłopaki starali się, ale publika troszkę słabiej przyjmowała ich niż w Osace. Gdy wchodziliśmy na scenę ludzie jakby się ożywili nagle i zaczęli skandować nazwę naszego zespołu w ten bardzo charakterystyczny sposób - "Vejda-Vejda-Vejda!". Nam też to dodało sił i ruszyliśmy z kopyta. Program graliśmy właściwie każdego dnia taki sam, z małymi korektami. Utwory z nowej płyty przyjmowane są bardzo dobrze, widac że ludziom się podobają, szczególnie nasz ostatni hit "Helleluyah"! Jednak jakoś nie mogę się skupić na dzisiejszym koncercie, cieżko mi się gra i potworne pragnienie. Wypijam kolejne butelki z wodą, strasznie gorąco na scenie, ale napieramy z całych sił. W garderobie omawiamy set, co poszło nie tak, drobne uwagi. Czyścimy sprzęt i obiecujemy sobie, że dzisiaj grzecznie do łóżeczek. Brutal Truth ciągle jeszcze grają, a my już prawie spakowani czekamy kiedy będziemy mogli wrócić do hotelu odpocząć. Jeszcze tylko kolacja i ... zmęczeni idziemy do hotelu, bo jutro czeka nas parę ważnych wywiadów i kolejny dzień pełen wrażeń. Rozchodzimy się do swoich pokojów i po chwili już wszyscy są w łóżkach. Jestem bardzo zmęczony, nawet nie wiem kiedy zasypiam...zzzzzzzzzz....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Entombed




Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 642
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Złotoryja

PostWysłany: Sob 16:55, 10 Mar 2007    Temat postu:

Zajebista robote Mauser robi Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ciesla
Administrator



Dołączył: 24 Lip 2005
Posty: 1204
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: OPOLE

PostWysłany: Sob 18:33, 10 Mar 2007    Temat postu:

może już się szykują pod książke o VADER ? Very Happy
dobrze się to czyta nawet , raczej mało oficjalne raporty Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lena666




Dołączył: 05 Mar 2007
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Sosnowiec

PostWysłany: Sob 23:46, 10 Mar 2007    Temat postu:

haha xD Mauser ma zajebistą czapkę Mr. Green też taką chcę Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rezor




Dołączył: 25 Lip 2006
Posty: 73
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdzieś w Polsce ;)

PostWysłany: Nie 19:57, 11 Mar 2007    Temat postu:

Lena666 napisał:
haha xD Mauser ma zajebistą czapkę Mr. Green też taką chcę Laughing


to chyba czapka stewardesy jest Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ciesla
Administrator



Dołączył: 24 Lip 2005
Posty: 1204
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: OPOLE

PostWysłany: Pon 16:34, 12 Mar 2007    Temat postu:

07.03 koncert w Tokio



Jedziemy do Tokyo... Znów poranna pobudka, dworzec, pociąg... Wiemy, że dzisiejszy dzień jest chyba tym najważniejszym dniem na trasie. Dziś będzie najwięcej ludzi na koncercie, mamy parę ważnych wywiadów do zrobienia. No i to już ostatnie spotkanie z fanami, ostatni koncert. Czuję, że dziś forma mi dopisuje, jest ciepło i przyjemnie. Minęło w końcu zmęczenie związane ze zmianą czasu. Wspaniałe krajobrazy obserwowaliśmy przez okno pociągu. Każdy wyciągnął aparat i każdy jest reżyserem wycieczki. Aparaty pracują jak szalone, wszyscy kręcą filmy. Przed nami wyłania się potężny wulkan Fidji, cały pokryty śniegiem. Wspaniały... Patrzę jaki Darek, Novy i Toni nie mogą oderwać wzroku od wulkanu, i co chwilę wiercą się na siedzeniach. Pewnie wyglądamy jak Japończycy w Europie z aparatami w dłoniach, robiąc co sekundę zdjęcia. Ale tu to nikogo nie dziwi, bo wokół nas przecież sami Japończycy. Wspólnie z Peterem ustalamy, że pojdziemy na wywiady we dwóch, no i Darek, ale on ma swój własny wywiad do jakiegoś magazynu perkusyjnego. Tak w ogóle to troszkę się zastanawialiśmy jak będzie Darek przyjmowany przez fanów i media, bo Docent był tam absolutnie kultową postacią. Obawy jednak szybko minęły po pierwszym gigu, a nawet redaktor pisma "Burn!" powiedział, że gdy obserwował naszą próbę przed koncertem zobaczył takie samo zaangażowanie, pasję i ten błysk w oku Darka. Poczuł się tak jak wówczas, gdy nagrywaliśmy "Live in Japan". To nas połechtało wystarczająco i chyba każdy w duchu przysiągł sobie, że dzisiejszy gig zagramy na najwyższych obrotach. Nie mogło być inaczej.

Gdy wywiady dobiegły końca, wróciliśmy do hotelu aby się odświeżyć i po jakimś czasie ponownie droga do klubu. Trochę byłem zaskoczony, gdy po dotarciu do klubu dowiedzieliśmy się, że bilety zostały wysprzedane na parę godzin przed koncertem. Już wtedy wiedziałem, że to będzie niesamowite show. Cryptopsy grają jak szaleni, a i puplika im sprzyja. To bardzo potężna motywacja, by zagrać dziś najlepiej ze wszystkich. Pobijemy wszystkich - przysięgam sobie. Gdy wychodzimy na scenę, by ustawić wszystko jak należy słyszę z pierwszego rzędu jak ktoś krzyczy po polsku - "Chłopaki pokażcie kto jest najlepszy!!!" Nie, no nasi są wszędzie, nawet w Japonii! I z uśmiechem opuściłem scenę. Gasną światła, a ludzie na sali oszaleli, krzyczą wniebogłosy. Skandują nazwę zespołu, chyba za chwilę pękną barierki. Intro, i jeszcze głośniej. Takiego przywitania się nie spodziewałem. Powróciły stare wspomnienia, wtedy gdy po raz pierwszy przybyliśmy do Japonii nagrywać live. A jednak lubią nas ci mali skośnoocy ludkowie. Z potężna pompą zaczęliśmy koncert, ludzi aż przydusiło - dosłownie. Potem Sothis... Darek gra równiuteńko... A może to nie on tam siedzi? Ha,ha,ha... Oglądam się za siebie i widzę jest nasz Dareczek. Gra jak wściekły, naprawdę to czuje. Helleluyah!!! Kolejne utwory dopełniają to co niezaprzeczalne. Potworne zniszczenie i dominacja. Z taką świadomością schodzę ze sceny. Ten koncert był najlepszym na trasie bezapelacyjnie... Jeszcze tylko "brutalni" i idzemy na kolację pożegnalną.

I tu też nie będzie jeńców, oj nie będzie... Tak jak postanowiliśmy wspólnie, wszystkie zespoły jak jeden. Tak też zrobiliśmy. Oddzielna sala, karaoke, wspaniałe potrawy, surowe ryby, kalmary (Sachimi) i sake, bez przerwy. Tak biesiadowaliśmy wspólnie parę godzin i gdy już wszyscy mieli dosyć mocnych wrażeń poszliśmy spać. A ja nazywam to po prostu "marszem betonów". Jakoś udało się nam dojść... Ten wyjazd będziemy na pewno długo pamiętać...

08.03 Wylot do domu



9.45... Stukanie do drzwi... Otwieram i widzę Petera zdziwionego - Ty jeszcze śpisz? Za 10 minut wyjeżdżamy na lotnisko!!! Zbieram rzeczy na oślep, głowa troszkę ciężka, potworne pragnienie... Szybki prysznic i już jestem gotowy. Nie wiem jak mi się to udało, ale jestem na dole w recepcji. Peter chyba też troszkę zaskoczony, bo niedowierza własnym oczom - Zdążył??? Ha,ha,ha... Jedziemy na lotnisko, jeszcze może jakieś szybkie zakupy uda nam się zrobić. "Free duty" na pewno będą otwarte i może sake uda nam sie kupić. Ku naszemu zdziwieniu nie możemy kupić japońskiej wódki, ponieważ nie można wnosić żadnych płynów na pokład samolotu. Ale widzę bardzo fajne kimono i wiem, że moja Ania się ucieszy, pędzę do sklepu. Kupuje szybko, już za chwilę odprawa paszportowa i lokujemy się każdy na swoim miejscu w samolocie. Peter przeklina pod nosem, że znów musi siedzieć w środku i miejsca mało. Ha,ha. Ma szczęście pomyślałem, po czym szybko zasypiam. Jeszcze czeka nas przesiadka w Paryżu, a stamtąd już prosto do Warszawy. Gdy wylądowaliśmy poczułem ulgę, naprawdę cieszę się, że znów jestem w Polsce. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
slayer_cvlt




Dołączył: 18 Sie 2005
Posty: 492
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Sosnowiec

PostWysłany: Pon 21:38, 12 Mar 2007    Temat postu:

Rzeźniki Very Happy Vejda, Vejda !

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Moloch




Dołączył: 03 Lip 2006
Posty: 431
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Głębia

PostWysłany: Sob 12:45, 24 Mar 2007    Temat postu:

krecik_net napisał:
Vejda, Vejda !


Jakbym Live In Japan słyszał....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
slayer_cvlt




Dołączył: 18 Sie 2005
Posty: 492
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Sosnowiec

PostWysłany: Sob 14:13, 24 Mar 2007    Temat postu:

taa, ale japoński Petera nie lepszy Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Moloch




Dołączył: 03 Lip 2006
Posty: 431
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Głębia

PostWysłany: Pon 13:00, 02 Kwi 2007    Temat postu:

ciesla napisał:
06.03 koncert w Nagoya




O kurwa! gen. Yamamoto Shocked


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum VADER Strona Główna -> News Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin